Skip to content

Parytety.

Wrzesień 23, 2012

Ostatnio w radiu słyszałem dyskusję dotyczącą parytetów. Jak dobrze zrozumiałem, to ktoś wystąpił z propozycją dwóch przepisów, mających z założenia wyrównać szanse kobiet i mężczyzn.

Propozycja pierwsza dotyczyła polityki więc automatycznie jest dla mnie nieco mniej interesująca. Chodziło o jakieś suwakowe ustawianie kandydatów na listach wyborczych, czy coś w tym stylu. Druga propozycja dotyczyła biznesu. Ktoś zgłosił pomysł aby zdefiniować parytety w radach nadzorczych spółek. Zakładam, że mowa o spółkach skarbu państwa, bo jakoś nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mówił np. firmie rodzinnej kogo ma mieć w radzie. Nawet jednak jeśli ma to dotyczyć jedynie wąskiej grupy spółek, nawet jeśli mowa jedynie o spółkach skarbu państwa gdzie jak można sądzić rady nadzorcze służą raczej jako zimowiska dla politycznych sojuszników niż jako prawdziwe rady, nawet w takim przypadku pomysł wydaje mi się kompletnie od czapy. Niedawno osobiście zderzyłem się z parytetami. Firma dla której pracuję dostała grant z Unii Europejskiej na organizację szkoleń dla pracowników. Szkolenia miały być zorientowane na rozwijanie postaw i umiejętności leaderskich. Jednym z wymogów przy takim projekcie były parytety. Był to twardy wymóg podyktowany prawdopodobnie takim myśleniem, które stało za propozycją parytetów w radach nadzorczych. Ułatwić życie dyskryminowanym kobietom. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę fakt, że w dziale którym zarządzam są trzy kobiety, a dział liczy 26 osób i proporcja ta jest i tak bardziej pro-kobieca niż średnia w firmie efekt jest oczywisty. Na szkolenie musiały iść „wszystkie kobiety które miały tętno”. Nie zależnie od własnych ambicji, preferencji czy czegokolwiek.

– Jesteś kobietą? idziesz się szkolić na lidera.

-Ale ja nie chcę!

– Czemu nie?

– Bo po co mi to? Ja się chcę rozwijać technicznie.

– No ale może Ci się przyda. W najgorszym razie nauczysz się czegoś nowego.

Żeby było jasne – jestem zdecydowanym fanem kobiet w biznesie. Ich obecność bardzo dobrze wpływa na pracę całej organizacji. Uważam, że organizacja pozbawiona żeńskiego pierwiastka jest upośledzona. Podobnie pewnie rzecz się ma w przypadku organizacji ściśle żeńskich pozbawionych facetów. Pracuję w branży informatycznej. Tu kobiet jest mało. Kiedy przeglądam CV ludzi aplikujących do firmy, kobiece imiona pojawiają się niezwykle rzadko. Ostatnią kobietę kandydującą na techniczne stanowisko na które rekrutuję, widziałem w czerwcu, a rekrutacja trwa non stop. Deficyt kobiet w firmie nie jest więc związany z nieprzychylnym traktowaniem ich w firmie. Po prostu kobiety do nas nie aplikują – a szkoda.

Jednak zdefiniowane parytety wspierające kobiety uważam za narzędzie równie udane, jak punkty za robotniczo-rolnicze pochodzenie w PRL.

Zgadzam się, że kobiety ciągle mają więcej przeciwności do przełamania i dobrze budować kulturę wspierającą ich wysiłek. Nie zmienia to jednak faktu, że jak chce przyciąć róże, czy bukszpanowy żywopłot, to nie biorę do tego kombajnu do kukurydzy.

Pozdrawiam

Przemek

Reklamy

From → Uncategorized

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: