Skip to content

Nie czyń drugiemu, co Tobie miłe. Przynajmniej nie bezrefleksyjnie.

Październik 20, 2012

Jest coś takiego jak błąd projekcji. Czy raczej po prostu projekcja. Jest to bowiem raczej zjawisko które po prostu istnieje – jak deszcz czy śnieg – i ciężko je oceniać w kategorii słuszności lub błędu. Projekcja powoduje, że dokonując oceny naszego rozmówcy – a dokonujemy takich ocen w sposób ciągły, czy tego chcemy czy nie – oceniamy ową osobę przez pryzmat własnej osobowości. Przypisujemy jej własne cechy i własne motywacje. Pozytywnie oceniamy objawy tych cech, które w nas są pozytywne i oczekujemy naszych ambicji i naszych dążeń. Jeśli dla mnie ważna jest dbałość o wygląd to będę oczekiwał, że jest to istotną wartością dla innych. No i fajnie. Jest sobie taki mechanizm – jak chyba wszystkie tego typu ma swoje korzenie gdzieś w okolicy polowań na mamuty. No i co z tego? A no całkiem wiele z tego. Jeśli np. prowadzimy rekrutację, dobieramy sobie współpracowników, czy oceniamy pracowników – warto o projekcji pamiętać. Ale to nic nowego – o tym piszą w każdej książce.Rzadziej natomiast mówi się o tym zjawisku w kontekście codziennej pracy, czy w ogólnie w kontekście codziennych relacji z innymi ludźmi.

Część z nas, kompletnie nie przejmuje się tym, czego potrzebują inni. Ta jednak grupa ma przed sobą problemy dużo większe niż kwestia projekcji, więc o niej zapomnijmy. Niektórzy z nas wykazują jednak większą wrażliwość w tej materii i próbują stworzyć innym warunki, których sami by oczekiwali na ich miejscu. Np. kiedy wdrażamy kogoś do pracy jako mentor. Kiedy przygotowujemy kogoś do objęcia funkcji którą znamy, kiedy pomagamy komuś mając większe doświadczenie. Osobiście to przechodziłem, kiedy robiłem pierwszy znaczący krok w stronę funkcji managerskich i zostałem zastępcą kierownika działu. Mój ówczesny przełożony, a dzisiejszy dobry kolega, bardzo poważnie podszedł do kwestii wprowadzenia mnie w tajniki nowej roli. Postanowił dać mi te wszystkie narzędzia i informacje, które uważał za istotne i których braku doświadczał podczas własnego wdrażania. Dość szybko okazało się, że zarzucił mnie potężną ilością informacji, reguł, detali, zasad według których miałem postępować. Zależało mu, abym w nowej roli wiedział w każdej sytuacji po co sięgnąć, kogo zapytać i co zrobić. W swoim przekonaniu dawał mi w ten sposób poczucie bezpieczeństwa i oparcie w sobie i w danych. W moim przekonaniu natomiast – próbował mnie udusić. Kilka razy musiało mocno szarpnąć naszym tandemem kierownik/zastępca zanim nauczyliśmy się funkcjonować wspólnie, mając bardzo różne temperamenty i charaktery. Mój kolega przesiadł się z dostarczania mi reguł i procesów, na wyznaczanie jedynie ramek w których mam się zmieścić i dawanie wolnej ręki na to JAK chcę je wypełnić. Ja z kolei przestałem kombinować jak obchodzić jego reguły. Co ciekawe – nawet w szczytowym momencie naszego niedogadywania działaliśmy według zasady – Nie rób drugiemu co tobie nie miłe. Traktuj innych tak, jak chciałbyś być traktowany. Dopiero zmiana tej zasady pozwoliła nam się dogadać i nawzajem korzystać z różnic jakie między nami były. Dziś nie ma między nami zależności służbowej, dalej jednak chętnie korzystamy z wzajemnych przemyśleń i opinii.

Jeśli więc jesteś osobą z gatunku tych które nie przejmują się innymi – spróbuj działać według zasady „Traktuję innych tak jak chcę być traktowany”. Zobaczysz, że długoterminowo – jest to bardzo opłacalny wisiłek. Jeśli jednak ta zasada jest dla Ciebie oczywista i naturalna, wtedy być może warto zrobić następny krok i mądrze i odpowiedzialnie przestać ją stosować. Pozdrawiam Przemek

Reklamy

From → Rozwój osobisty

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: