Skip to content

Gadżet wart ponad 41 sekund. Może warto kupić sobie prezent?

Listopad 2, 2012

Niby nie jestem gadżeciażem. Czasem jednak najwyraźniej jestem.

Staram się biegać. Różnie jest z regularnością, ale raczej nie skłamię jeśli powiem „biegam”. Kiedy się biega od dłuższego czasu, w miarę regularnie i po ograniczonym obszarze, ma się zwykle parę wariantów trasy. Zna się ich charakterystyki i własne możliwości na tych odcinkach. Tak też jest ze mną. Wśród „swoich” tras mam jedną szczególnie eksploatowaną. Ma ona niecałe 10km. Nigdy porządnie nie zmierzyłem tego dystansu. Jak na moje możliwości – jest dość trudna – sporo wzniesień – raz góra, raz dół. Raz asfalt, raz ziemia, raz kamieniste podbiegi. Utrudnia to utrzymanie stałego rytmu. Na trasie tej miałem swój standardowy czas oscylujący wokół 50 minut.

Jakiś czas temu kupiłem sobie jednak parę termoaktywnych gadżetów do biegania. Gacie, rękawiczki, czapkę. Jeszcze jakiś odblask na nogę, żeby wyglądać bardziej jak choinka. Jestem zwolennikiem termoaktywnych ciuchów, jednak nie przeceniałbym ich realnego wpływu na możliwości biegacza. Mimo to dość szybko udało mi się podkręcić swoje tempo i ostatecznie ustawiłem nową, nieprzekraczalną poprzeczkę na czasie 46:30:24, czyli blisko 3 minuty lepiej od najlepszego czasu sprzed „epoki gadżetów”. Czas ten jednak wydawał mi się już kresem moich możliwości.

Do momentu, kiedy moja żona z okazji imienin, nie sprezentowała mi nowych butów do biegania. Do butów mam znów podobne podejście – na pewno ułatwiają, ale same wyników nie robią. Może mają wpływ, gdy biega się na poziomie zaawansowanym – dla amatorskiego człapacza jak ja, nie powinno być specjalnej różnicy. No, ale te moje są teraz naprawdę fajne – agresywna terenowa podeszwa, dostosowanie do stopy pronującej, dobra stabilizacja, no a poza tym są czarno czerwone co mi bardzo odpowiada 🙂

Przy pierwszym biegu w nowych butach, mimo paskudnej pogody i człapaniu przez pośniegowe błoto, mój wyśrubowany czas został złamany i zastąpiony nowym. 45:48:09. Czyli ponad 40 sekund szybciej. Nie byłem lepiej przygotowany, bardziej wypoczęty, ani lepiej odkarmiony. Jedyną różnicą w stosunku do wcześniejszych prób, była gadżeciarska radocha „ale mam fajowe buty”.

Właśnie się zastanawiam, co może spełnić funkcje „nowych lansiarskich butów” w innych obszarach moich działań.

pozdrawiam

Przemek

 

Reklamy

From → Uncategorized

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: