Skip to content

Zaklinanie rzeczywistości.

Kwiecień 6, 2013

Jestem przeciwnikiem bezkrytycznego przyjmowania rzeczywistości. Uważam, że rzeczywistość, to jedynie sytuacja zastana i nic ponadto. Zwykle twierdzę też, że warto postępować tak, jakby świat w którym żyjemy był taki, jakimi chcemy aby był. W tym wpisie jednak wykonam lekką woltę w tym poglądzie.

Wracając dziś do domu włączyłem radio w samochodzie. Po paru skokach ze stacji na stację, trafiłem na program w którym dwie panie rozmawiały o psach. Jedna z nich była -jak to określono w audycji- zoo-psychologiem. Jak dobrze zrozumiałem, na co dzień zajmuje się ona czymś, co znam pod nazwą psiej behawiorystyki. Osoba taka pracuje nie tyle z psami ile z ludźmi. W odróżnieniu np. od tresera zwierząt, psi behawiorysta powinien dobrze rozumieć przyczyny konkretnych zachowań zwierząt. Bazując na tej wiedzy i zrozumieniu, zamiast wymuszać w sztuczny sposób pewne zmiany zachowania, behawiorysta powinien wiedzieć jakiego typu bodźce wzmocnią pożądane zachowania, z wykorzystaniem mechanizmów naturalnych dla natury danego zwierzęcia. I takiego podejścia uczy on właścicieli psów. Interesując się co nieco psami miałem okazję już się przekonać, że takie podejście jest dość skuteczne. Zamiast próbować na siłę pisać nowej skrypty do psiej natury, ustawiamy jedynie odpowiednie parametry w fabrycznie zainstalowanym systemie operacyjnym. Ma to sens.

Głównym tematem audycji były interakcje pomiędzy psami i dziećmi. Mam psa, mam dzieci, więc temat mnie zainteresował. Mowa była o tym, że warto aby rodzice i dzieci rozumiały zachowania i sygnały wysyłane przez psa, dzięki czemu mogą uniknąć nieprzyjemnych konsekwencji które czasem mają miejsce. Panie posługiwały się przykładem z życia jednej z nich, w którym dziecko próbowało dołączyć do bawiących się w parku psów i skończyło się to porządnym nastraszeniem dzieciaka, przez standardowy psi asortyment negocjacyjny.

W pewnym momencie zdzwonił słuchacz. W sposób spokojny, kulturalny, acz bardzo ostry powiedział, że to nie ludzi należy uczyć, tylko owe panie powinny się wyedukować. A konkretnie z kodeksu prawnego, bo psy nie mają prawa przebywać nigdzie w publicznej przestrzeni bez kagańca i smyczy, więc taka sytuacja nie ma prawa się wydarzyć i kropka. A cała dyskusja jak postępować w takiej sytuacji nie ma sensu, bo należy dyskutować jak takie sytuacje eliminować.

Nie chcę tu wchodzić w polemikę z tym panem, szczególnie, że ma małe możliwości riposty na tym blogu. Rozumiem jego argumenty i ma prawo do takich poglądów, choć ja sam się z nimi nie zgadzam. Nawet jeśli jednak uważasz podobnie jak on, warto wziąć jedno pod uwagę. Rzeczywistość jest taka, że ludzi psy puszczają. Może Cię to wkurzać. Możesz chcieć ich wszystkich wsadzić do pierdla. Może Cię irytować dyskusja o tym jak postępować z luźno biegającymi psami, bo nie powinny luźno biegać i koniec. Ale nie zmienia to faktu, że biegają i jeszcze długi czas biegać będą. Czy więc twój brak akceptacji dla zastanej rzeczywistości powinien być argumentem aby nie uczyć się z nią sobie radzić?

Można by rzec, że nie ma sensu uczyć nastolatek podstaw samoobrony, bo przecież gwałty w naszym kraju są nielegalne. Ja jednak postaram się, aby moje córki umiały komuś „dać w tubę” jeśli będzie to potrzebne. Tak jak teraz staram się, aby umiały postępować z obcym psem.

pozdrawiam

Przemek

Reklamy

From → Uncategorized

2 komentarze
  1. Himitsu permalink

    Czy to zaklinanie rzeczywistości czy „tylko” przerzucanie tematu w inną stronę?
    Patrząc na przykład, moje pierwsze myśli poszły w tym drugim kierunku. Łapanie się słów-kluczy, lub koncentracja na zupełnie innych tematach niż rzeczywisty cel przykładu to częste lecz nienajlepsze działanie osób na stanowiskach kierowniczych, gdy nie chcą wejść na drażliwe dla siebie tematy. Nie wiem czy temat był poruszany we wcześniejszych wpisach – jeszcze nie przeczytałem całości bloga.
    Twoje myśli tym razem poszły w kierunku bardziej ponurym, całej rzeczywistości. Samo podejście masz strasznie posępne, za to podoba mi się, że nie zostajesz na umartwianiu się i narzekaniu na wszechświat, ale planujesz coś zrobić. Nawet jeśli oznacza to bycie workiem treningowym dla córek 🙂

  2. Cześć.
    W sumie nigdy nie uważałem siebie za szczególnie posępną osobowość, ale może i czasem tak bywa 🙂
    Może być tak jak piszesz, że był to przykład uczepienia się czegoś. Nie wiem jakie intencje powodowały słuchaczem, więc mogłem źle zinterpretować. To o czym Ty piszesz, jest faktycznie powszechnie stosowaną metodą obronną – znajdź szczelinę w słowach drugiej osoby, złap się mocno, nie puszczaj, nie oglądaj się na to, co gość chciał tak na prawdę przekazać.

    Mam kolegę, który stosuje podejście – „ale co konkretnie masz na myśli?”. Pytanie to zadane odpowiednią ilość razy, powoduje zwykle, że rozmówca skołowacieje, bo sam przestaje wiedzieć co jeszcze konkretniejszego mu chodzi po głowie i jaki stopień konkretu jest odpowiedni.
    pozdrawiam
    Przemek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: