Skip to content

Nigdy nie trzymaj za rower.

Kwiecień 21, 2013

Ci którzy mnie znają, wiedzą że bardzo lubię metafory i różne analogie. Ci którzy mnie znają z innej strony, wiedzą też, że lubię coachingowe podejście. Dziś posłużę się tym pierwszym, aby promować to drugie.

Jednym z wyzwań które aktualnie mam przed sobą, to pomóc pewnemu koledze wdrożyć się w nową, trudną i zupełnie nową dla niego rolę. Problem w tym, iż nie mogę po prostu go tego nauczyć – głównie dlatego, że sam nigdy w tej roli nie byłem więc wiem tylko jakie mam wyobrażenia na jej temat. Ponadto jeśli tylko widzę taką szansę, zawsze wolę aby ludzie sami doszli do odpowiednich wniosków, niż żeby je dostali w formie prezentacji. Nauczyć kogoś, czegoś, czego samemu się nie umie? Jasne – zatem bierzemy się za coaching.

I w pracy ze wspomnianym kolegą naszło mnie skojarzenie z moją córką i rowerem. Moja najstarsza córka stoi aktualnie przed nie lada wyzwaniem – wyeliminować boczne kółka w jeździe na rowerze. Próbowaliśmy już to robić w zeszłym sezonie – skutek był mizerny. Teraz idzie nam znacznie lepiej. Różnica w tempie nauki jest moim zdaniem konsekwencją niewielkiej zmiany. Zeszłego lata stosowałem metodą znaną wielu z nas z autopsji. Kij przyczepiony do roweru, rodzic popyla za rowerem trzymając go za kij. Dziecko na rowerze próbuje ogarnąć o co chodzi. Błąd w podejściu jest prosty – to rodzic kontroluje (próbuje przynajmniej) rower. To w zasadzie nauka koordynacji kręcenia pedałami.

Wprowadziłem więc zmianę – nie trzymam za rower Zosi. Trzymam ją samą za ramiona. Na początek na tyle mocno, by móc ją utrzymać i aby ona czuła się pewnie. Zapewniam uchwytem to, że nie walnie o ziemię. Lecz panowanie nad rowerem – to jej sprawa. Rower buja się w różne przedziwne sposoby, ale ona ma szanse dostrzec, jak jej ruchy i posunięcia wpływają na jego zachowanie – ja tego nie tłumię i nie maskuję. Moje ręce jedynie zabezpieczają ją przed bolesnym upadkiem. Efekt? Mamy kwiecień. Zostało nam do opanowania ruszanie z miejsca – mała prędkość i podnoszenie nogi z asfaltu ciągle są trudnością. Reszta wymaga tylko szlifowania.

pozdrawiam

Przemek

Reklamy
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: