Skip to content

Do czego by to się mogło przydać?

Maj 8, 2013

Każdy ma jakiś swój wyjściowy zestaw cech. O ile mówienie o „wyjściowym” ma sens, bo wymagałoby to określenia jakiegoś konkretnego momentu. Zestaw cech po urodzeniu? Po skończeniu edukacji? Po ożenku? Po emeryturce? Dużo jest momentów które mogą zdefiniować życie na nowo. Teraz jednak mam na myśli bardzo rozmyty proces rozpoczęcia życia dorosłego. Mnie niestety zeszło z tym dość długo i przez długi czas próbowałem być dorosłym jedną nogą, czy też bardziej „dorosłym z frontu”. Prawdziwie dorosłym człowiekiem zacząłem się stawać mniej więcej 10 lat później niż twierdzi prawo. I jedną z zestawu cech początkowym w nowym etapie życia była silna obawa, przed utratą potencjalnej wartości. Bałem się utraty potencjalnych szans, potencjalnych kontaktów, potencjalnych korzyści, potencjalnych przyjemności itp. Poza stresem, impotencją decyzyjną, nieumiejętności praktycznego wykorzystania słowa „nie”, tego typu cecha jest widoczna w podejściu do rzeczy materialnych. U mnie objawiało się chomikowaniem różnych pierdół, bo każda z nich przecież mogła mieć potencjalną wartość.

Cecha ta – stricte w odniesieniu do rzeczy materialnych, jest bardzo dobrze widoczna u ludzi wychowanych w Polsce a będących obecnie powyżej 50tki. Oznacza to, że istotną część swojego dorosłego już życia mieli szansę przeżyć w warunkach PRL i braku podstawowych produktów konsumpcyjnych. Jaki jest efekt – dla wielu z nich wyrzucenie czegokolwiek stanowi nie lada wyzwanie. Przecież to się może przydać! To zupełnie dobre pudełko po margarynie! Będzie jak znalazł na kotleta!

Mimo, że do 50’tki brakuje mi 18 lat, to w moich „defaultowych” ustawieniach, ta cecha była mocna. Obecnie staram się pozbywać czego tylko mogę. A czemu?

Ano płynnie przejdę do kwestii zarządzania. Jednym z dylematów w dywagacjach o zarządzaniu jest – czy dobierać zadania pod ludzi, czy ludzi pod zadania?

Mało kto potrafi obronić pierwszą z tych dwóch wersji. W praktyce dużo lepiej jest dobierać ludzi pod zadania. Żeby było jasne o co mi chodzi:

podejście 1.

Mam świetnego specjalistę od tematu X i Y. Do czego by go wykorzystać?

Podejście 2.

Mam do zrobienia rzeczy A i B. Kto by to zrobił najlepiej?

Jeśli założymy, że jestem w miarę dobrym obserwatorem rzeczywistości, to możemy się oprzeć na moim spostrzeżeniu, które mówi:

Podejście 1 jest pozornie pro-ludzkie, podejście 2 jest skuteczne.

Dlaczego pozornie? Dlatego, że jeśli będziemy się ludźmi opiekować, ale będziemy nieskuteczni w wywiązywaniu się z obowiązków, to w funkcji czasu dojdziemy do sytuacji w której i oni i my wylądujemy na bruku. To skala decyduje o tym kiedy to się stanie. W skali państw – pewnie może być dobrych kilka pokoleń beneficjentów podejścia 1, zanim wszystko weźmie w łeb. W skali małej firmy, czy organizacji – dość szybko się sprawa wysypie. To co strategicznie daje dużo większe szanse powodzenia, to jest określenie celu (temat na osobny wpis, a nawet serię wpisów), a potem zastanowienie się co i kto jest potrzebne do jego osiągnięcia. W przeciwnym razie, czeka na nas pułapka od której zacząłem dzisiejszy wpis – wszystko i wszyscy, wydają się być potencjalnie potrzebni.

Kiedyś trafiłem na taki cytat – niestety nie pamiętam teraz autora – „niektórzy ludzie idą przez życie, ciągnąc za sobą swoje meble

pozdrawiam

Przemek

I żeby nie było wątpliwości – nie mówię tu o zbieraniu rzeczy dla przyjemności, czy utrzymywanie relacji dla samych relacji – to zupełnie inna sprawa.

Reklamy

From → Uncategorized

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: