Skip to content

Cel.

Maj 22, 2013

Zastanawiałem się dziś podczas spotkania, nad zasadnością wyznaczania celów długoterminowych.

Moje rozważania miały charakter zawodowy, ale wydaje m isię, że tego typu przemyślenia działają dalej całkiem nieźle w innych kontekstach. Wiele osób stawia sobie jakieś wielke cele długoterminowe. Zostać kosmonautą. Zbudować dom. Rozkręcić biznes. Zostać CEO. Mieć 10cioro dzieci. Zamieszkać na Seszelach. Inna rzecz, że większość z nas podejmuje stosunkowo niewiele „małych” działań zbliżających nas do celu. Bo kontekst, bo moment, bo możliwości, bo energia, bo tak na prawdę to wcale nie chcę, tylko tak sobie kiedyś myślałem o tym byciu kosmonautą.

W środowisku biznesowym w dzisiejszym świecie, przeciwko stawianiu dużych odległych w czasie celów, przemawia dość często ogromna zmienność środowiska. Szczególnie jeśli mówimy o branżach o dużym stopniu złożoności i dużej dynamice rozwoju. Definiowanie pięcioletnich celów, w środowisku zmieniającycm się co dwa tygodnie, może jawić się jako bezprzedmiotowe. Cel który dzisiaj wydaje się atrakcyjny, za chwilę może taki nie być. Może też okazać się nieosiągalny. Może wyjść na jaw, że wcale nie chcemy tam iść, albo nawet musimy przed nim uciekać (przypadki firm które wpakowały się w modne branże tuż przed pęknięciem bańki rynkowej). Czy jest to więc zawracanie gitary?

Moim zdaniem nie. Poza osobami spędzającymi życie siedząc na kanapie, większosć z nas gdzieś zmierza. Świadomie lub nie. Jestem zwolennikiem zostawiania jakiegoś marginesu do decyzji przypadku – generuje to ciekawe rzeczy, ale nie ma co z tym przesadzać. Nad częścią na pewno warto świadomie panować. Mająć jedynie krótkoterminowe cele, łatwo jest zacząć gonić własny ogon. Ponadto dużo trudniej ustalić priorytety owych krótkich celów. Każdy może być równie dobry, jeśli nie mamy wybranego, odległego punktu na horyzoncie, który nas interesuje. Mając cel długoterminowy, możemy bardzo łatwo prioretyzować cele codzienne. Czy ów cel, zadanie, aktywność, przybliża mnie do bycia kosmonautą? tak/nie -> konkretna akcja. Proste jak rura od pieca. To trochę jak marsz z kompasem. Kompas wskazuje odległy cel, dzięki temu mając go w ręce bardzo łatwo ocenić, czy idzie się w jego stronę czy nie.

Problem polega na tym, że ciężko wykrzesać w sobie dyscyplinę do przykładania codziennych zadań, do długoterminowego celu. W końcu do czego przybliża mnie czytanie dowcipów na necie, oglądanie filmów na youtubie, czy picie piwa przed telewizorem. Nie jest to łatwe.

Drugą trudnością jest owa zmienność otoczenia i to jak cele się potrafią szybko dezaktualizować. Tu moje podejście jest następuące – nie inwestuj za dużo czasu w określenie i doprecyzowanie szczegółów głównego celu. Pozwól szczegółom wyłaniać się pomału. Tak jak pojawiały się tekstury w starych grach komputerowych. Cel ma wskazywać kierunek, a nie być precyzyjnym modelem rzeczywistości. Taki – naszkicowany i nieco rozmyty cel łatwiej jest przedefiniować, aby odpowiadał nowym realiom.

Cel długoterminowy nie powinien być punktem w czasoprzestrzeni.

A raczej wycinkiem koła będącego całym spektrum możliwości.

I mając tak postawiony cel, w kolejnych krokach możemy zbliżać się do niego, w między czasie doprecyzowując o jaki punkt nam chodzi i dopasowując chęci do możliwości i sytuacji.

pozdrawiam

Przemek

Reklamy
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: