Skip to content

Profesjonalista czy lekkoduch.

Listopad 4, 2013

Pozostańmy na chwilę blisko tematyki ostatniego wpisu o przemieszaniu rzędów.

Nie wiem, czy to standard, czy tylko moje doświadczenia. Widzę jednak że wraz z upływem czasu, im starszy się robię, tym częściej mam doczynienia z profesjonalistami, a rzadziej z marzycielami.

Jakieś dziesięć lat temu, znacząca część ludzi do okoła mnie – a i ja raczej też – zaliczała się do grupy niebieskich ptaków. Jeśli jesteś w tej grupie to być może znasz, z własnego życia pewne charakterystyczne cechy takich osób. Ot choćby niechęć, do patrzenia na prozę życia. Oderwanie od codzienności. Marzenie o rzeczach wielkich. W myśleniu o sobie, o świecie, o pracy, o życiu, zdecydowanie ważniejszy jest podniebny wręcz poziom abstrakcji i nieograniczony horyzont czasowy. Marzyciele lubią przebywać w chmurach i nie wiążą raczej owych chmur z podłogą. I bardzo często czują się mocno niekomfortowo w konfrontacji z twardym: „to przestań już pitolić i po prostu to zrób”. Na tym etapie są czesto bezradni.

Dziś widzę wokół siebie wielu profesjonalistów. To ludzie twardo stąpający po ziemi. Dla nich realizacja zadania jest oczywista. Spięcie faktów, określenie ryzyk, zaplanowanie zasobów. Tu rządzi perspektywa krótrza i niższy poziom abstrakcji. Nie ma ocierania się o filozofię. Najbliższe zadania mają być wykonane w tydzień, bo kolejny milestone jest w przyszłym miesiącu, a za pół roku projekt ma być gotowy. Profesjonaliści rzadko patrzą w chmury. Ich wzrok, skierowany jest przed siebie, a przede wszystkim pod nogi. Chmury ich często nie interesują, nawet jeśli są świadomi ich istnienia. Tak jak niebieski ptak jest zagubiony pytaniami o konkrety, tak profesjonalistan nierzadko jest poirytowany pytaniami o sens i wizję. Bo jak to się ma do realizacji zamierzonego działania?

Oba te typy podejścia mają swoje wady. Marzyciel mimo wielu przemyśleń, zwykle mało co naprawdę robi. Profesjonalista z kolei często gubi azymut i zapada się w realizacji kolejnych zadań, nie patrząc na szeroki kontekst.

Mało jest osób które potrafią łączyć w sobie cechy jednej i drugiej grupy. Kimś takim kiedyś był np. Walt Disney. Jeśli nie jesteś kimś takim – to jeszcze nie powód do zmartwienia. Dalej możesz zrobić o wiele więcej niż się wszystkim wydaje. Naucz się po prostu pracować z jednymi i z drugimi. Albo naucz się tworzyć z nich zespół. To trudna sztuka, mieć w jednej drużynie jednych i drugich i niepozwolić im się pozabijać. Taki zespół jest jednak jak gorącokrwisty koń sportowy. Wredny i krnąbrny, potrafi kopnąć i ugryźć. Ale jak już się go ułoży to potrafi cuda.

pozdrawiam

Przemek

Reklamy
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: