Skip to content

No i co z tym snem?

Grudzień 4, 2013

Realizacja planów często jest trudna. Szczególnie kiedy plan wymaga kolejnego wyjścia spod ciepłej kołdry. Szczególnie kiedy jest czwarta rano. Szczególnie kiedy za oknem jest czarno i będzie tak jeszcze przez ponad dwie godziny. Szczególnie, kiedy jest to po ciężkim tygodniu. Szczególnie, kiedy jest to sobota. Szczególnie, kiedy Twój półprzytomny mózg odpala alarm mówiący – nie ma ABSOLUTNIE żadnego powodu, dla którego zdrowy psychicznie człowiek, ma wstawać w sobotę o czwartej, po przespanych pięciu godzinach. Szczególnie, że nawet nie ma nic konkretnego do zrobienia co wymagałoby tego wyrzeczenia.

Taaak. Weekendy i dni w których nie ma za dużo pracy. To aktualnie moje główne wyzwanie i problem o jaki mój eksperyment może się rozbić.

Od zeszłego wpisu starałem się utrzymywac rytm snu 23.00 – 04.00.

Wychodziło to różnie. Mamy 14 dni. W tym czasie dwókrotnie poległem kompletnie w dyskusji na argumenty z moim mózgiem, racjonalizującym zaciekle potrzebę snu. W tym przypadku spałem 9 godzin. Czterokrotnie prowadziłem zaciętą walkę i wyszedłem z klinczu po 6ciu godzinach snu. To daje 8 pozostałych dni, w czasie których sen trwał pomiędzy 4,5 a 5,5 godziny. Średnia raczej bliżej tej drugiej wartości.

Jestem zmęczony. Trudno mi jednak stwierdzić, czy eksperymentem, czy ciągle bardzo dużym obciążeniem w pracy, które do eksperymentu mnie skłoniło.

To co zaobserwowałem – poranne wyjście z łóżka to tortura. Jest to dziś o wiele trudniejsze, niż było w początkowych dniach. Za to koniec dnia – godziny typu 21-23, są dla mnie dużo łatwiejsze do przeżycia niż na początku. W jakimś więc stopniu chyba moja tolerancja na taki tryb się zwiększyła.

Póki co można powiedzieć że zaoszczędziłem trochę czasu.

Sypiając po 8 godzin, w ciągu dwóch tygodni przespałbym 112 godzin.

W obecnym trybie uwzględniając wzloty i upadki zainwestowałem w tę formę odpoczynku 82 godziny mojego czasu.

Oznacza to, że jestem do przodu o 30 godzin. Nieźle – więcej niż jedna darmowa doba, na dwa tygodnie.

Całość jest jednak okupiona tak dużym wysiłkiem, że jeśli mój odbiór tej sytuacji nie zacznie się niebawem radykalnie poprawiać, to uznam, że gra nie jest warta świeczki i udam się na dwutygodniowy urlop celem odespania braków…

pozdrawiam

Przemek

 

Reklamy

From → Uncategorized

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: