Skip to content

Miękkie umiejętności, czyli twardy wymóg.

Grudzień 10, 2013

Ostatnio miałem pouczającą rozmowę z jednym z lepszych inżynierów z jakimi miałem okazję pracowac w ostatnim czasie. Tradycyjnie przydzielmy mu jakieś imię, żeby było łatwiej. Dziś sa imieniny Julii i Daniela.

No więc Julia boryka się z dużą frustracją, bo czuje się niedoceniona. Jest świadoma swojego technicznego potencjału. Jest świadoma tego, że odwala dobrą i trudną robotę. Uważa jednak, że bardziej doceniani są ci, którzy zamiast tego zajmują się „pierdołami”. Czym są pierdoły? Wszystkim co nie jest stricte techniczną bieżącą robotą w kodzie produktu. Są to więc np. inicjatywy zorientowanie na wdrażanie i edukowanie nowych pracowników. Mentoring. Są to zaangażowania w pracę nad procesami – działania aby je usprawnić. Są to działania PR’owe celujące w poprawę marki firmy u klienta. Itp. itd. Żal Julii był spotęgowany tym, że jak już się chwali techniczną robotę to nie tą co trzeba. Bo ona – Julia – robi swoje, nie gada o tym, inni o tym nie gadają, więc nikt o tym nie wie i jej nie docenia.

No i jest klops. Bo solidni, kompetentni pracownicy techniczni, są szkieletem firmy informatycznej. Bez niego firma leży. Z drugiej strony – jak to szkielet. Na co dzień mało rzuca się w oczy. Nie można jednak go niedoceniać. Trudno z tego sprawnie wybrnąć. Jako manager mający w swoim obszarze Julię mam wybór – godzić się na jej frustrację póki nie wpływa ona negatywnie na wyniki. Lub próbować dojść do tego które jej działania zasługują na szczególne wyróżnienie. To ostatnie jest trudne, bo Julia jest klasycznym blackboxem. Nie wiadomo co się dzieje w środku. Widać tylko strumień zadań wchodzących i wychodzących wyników. Co więcej – trudno ocenić ich faktyczną złożoność, bo Julia jest jednym z nielicznych ekspertów w swojej działce. To dylematy przed którymi potencjalnie może stanąć manager, czy lider zespołu.

Przed dużo poważniejszym problemem, stoi jednak sama Julia. Problem managera bowiem, sprowadza się do jakiegoś fragmentu czasu, który poświęca on na swoją pracę. Problem Julii jednak dotyczy całego jej życia. Julia wszelkie działania poza czystą merytoryką (którą postrzega wąsko), uważa za pierdoły godzące w jej inżynierski etos. Nie byłoby problemu, gdyby przy tym nie czuła potrzeby bycia docenianą. Wtedy mogłaby sobie rozwijać stereotyp informatyka mieszkającego w piwnicy i zamieniającego kawę i pizzę na działający software i nie komunikującego się z zewnętrznym światem. Jest jednak inaczej. Cóż więc jej pozostanie? Albo pogodzić się z frustracją bycia niedocenionym jako częścią życia – bo zawsze wiele jej działań pozostanie niezauważonych. Albo znaleźć sobie giermka który za nią zadba o informowanie świata o jej dokonaniach. Albo ewentualnie znaleźć sobie kogoś, kto ją doceni bardziej, choć to zawsze będzie częściowe rozwiązanie.

Moim jednak zdaniem najrozsądniej jest zacząć od pytania – czy naprawdę w sprawach PRowych jest coś odpychającego? Czy naprawdę uczenie innych nie jest pracą techniczną? Do czego zmierzam – jest wielu inżynierów których talenty techniczne mogłyby pchnąć wysoko w górę. Ale grzęzną, bo brakuje im umiejętności miękkich, lub czują niechęć do ich wykorzystywania czy rozwijania. Jeśli jednak chcesz, żeby świat Cię docenił, to nie rozwijając talentów miękkich wprowadzasz sobie bardzo mocne ograniczenie własnych szans. Posiadanie tych umiejętności nie jest wcale jednoznaczne z byciem pozorantem, czego niektórzy zdają się obawiać.

Pozdrawiam

Przemek

Reklamy

From → Uncategorized

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: