Skip to content

Decyzyjność

Grudzień 18, 2013

Drobny epizod dnia wczorajszego, wprowadził mnie w lekką zawodową zadumę.

Kupujemy z żoną kanapę. W zasadzie to żona kupuje kanapę, a ja staram się w tym nie przeszkadzać.

Wybór kanapy nie jest błachą decyzją – wszak musi pasować do wielu różnych elementów, stąd też kilkukrotnie pojawiły się wątpliwości i dylematy. A model, a kolor, a obicie itp.

Niestety – wątpliwości nie wygasły także po zamówieniu owego sprzętu, więc pojechaliśmy do sklepu raz jeszcze – tym razem we dwójkę. No i faktycznie – po wspólnych rozważaniach uznaliśmy, że kanapa powinna mieć inne obicie. Zamówienie złożone dwa dni wcześniej, więc w zasadzie – nie powinno być problemu ze zmianą. Nie poszło jeszcze do realizacji a czas oczekiawnia na mebel to pięć tygodni. Ot – zamówienie do producenta powinno być zmodyfikowane i tyle. Żadnych różnic w cenie. Wszystko w standardzie. Podejrzewam, że takich niezdecydowanych jak my klientów jest tam ogromna rzesza więc i procedura zupełnie standardowa. I na czym polegało moje zdziwienie? A no na tym, że przemiła Pani która nas obsługiwała nie mogła tego zrobić sama. Aby przeprocesować taką zmianę musiała udać się po akceptację. I to nie po akceptację kierownika zmiany, kierownika sekcji, czy czegoś w tym stylu. Musiała mieć zgodę dyrekcji i zarządu. Mówimy o dużym sklepie – na moje oko powierzchnia wystawiennicza mniejsza, acz porównywalna z krakowskim sklepe IKEA. Firma o dużych aspiracjach. Morze klientów. I wymagana zgoda najwyższych władz po to, aby na zamówieniu do producenta zamienic obicie A, na obicie B. Oba dokładnie w tym samym standardzie, cenie i z tej samej palety. Pani – nieco zażenowana powiedziała nam, że u nich tak to wygląda. Że większość rzeczy które się robi musi przejść przez biurko dyrektora. Jak to usłyszałem to momentalnie zacząłem się zastanawiać – ile czasu pozostaje dyrektorom, na zajmoawnie się sprawami związanymi z nadawaniem firmie kierunku? (tak mi się jakoś słowo „dyrektor” z angielskiego kojarzy”).

Jeśli jesteś na strategicznym stanowisku, a zajmujesz się opiniowaniem i akcpetacją zadań przechodzących przez zupełnie standardowe procedury, to zastanów się dobrze, co dzieje się z tą robotą nad którą to właśnie Ty powinieneś się pochylić… Chyba, że na prawdę starasz się zatrudniać ludzi niekompetentych.

pozdrawiam

Przemek

Reklamy

From → Uncategorized

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: