Skip to content

Nazwijmy to celem.

Marzec 28, 2014

Coaching bywa procesem trudnym. Pod niektórymi względami blisko mu do psychoterapii. Głównie dlatego, że nie zadowala się odpowiedzią „nie wiem”. Zmusza do większego wysiłku – czasem intelektualnego, czasem skutkującego skurczem żołądka.

Jak dużo ludzi pogardliwie spogląda na pytanie „czego chcesz?”. Tak generalnie postawione. Czego chcesz w życiu, w pracy, w rodzinie? Pytanie „czego chcesz” postawione w horyzoncie czasowym odpowiadającym całemu życiu, lub jakiemuś znaczącemu etapowi, staje się irytujące. No bo czego chcemy? Do pytania można podejść na wiele sposobów. Najbardziej chyba rozpowszechnioną metodą, jest bezpretensjonalne olanie go – z góry na dół jako nic nie wnoszącego. Drugą – podobnie popularną – rozstrzelanie go trywialnymi odpowiedziami.

W życiu chcę domek z ogródkiem, uśmiechnięte bachory i psa, w pracy chcę być cenionym specjalistą, w rodzinie chcę pozytywnych relacji i satysfakcjonującego pożycia z drugą połówką. Amen.

Można wyklepać na jednym oddechu, nie tracąc czasu na jałowe myślenie. Bo dla większości ludzi – pomijając szczęśliwców którzy nie mają wątpliwości co do swojej życiowej misji – poważne myślenie na ten temat boli. Myśląc na ten temat niebezpiecznie się zbliżamy do kwestionowania sensowności – tego co robimy, tego kim jesteśmy. „Nie idźcie tą drogą!” powiedział kiedyś jeden pan.

Tymniemniej, jest to pierońsko ważne pytanie. A gadanie na zasadzie „cóż to ma za znaczenie, skoro proza życia jest, jaka jest”, to mydlenie własnych oczu. Bo prozy życia nie zmienimy, ale wiedząc czego chcemy, możemy w niej nawigować świadomie. Inaczej zdajemy się na życiowego farta lub niefarta.

Kiedyś napisałem coś, co dziś wydaje mi się sensowne. W kontekście celów. Dziś rano jadąc motocyklem do pracy, przypomniałem sobie ten motocyklowy wpis. Sunąc, złożony w zakręcie, zastanawiałem się – jak to działa – z tym patrzeniem na cel, a nie przed siebie. Przeniosłem wzrok blisko – tuż przed siebie. Z jednej strony nabrałem mocniejszego przekonania, co do położenia i trajektorii przedniego koła. Z drugiej – momentalnie straciłem pewną pozycję w zakręcie, straciłem pewność, czy zmieszczę się w zakręcie, nabrałem poczucia, że za głęboko się złożyłem, przyhamowałem, motocykl się nieco wyprostował, trajektoria się zmieniła, generalnie – przeniesienie wzroku z celu, wywołało sporo dodatkowych efektów których się nie spodziewałem. Oczywiście drobnych, ale i drobna była skala eksperymentu. Nie odpowiadając sobie na pytanie o cel – a w tej kategorii chyba najpoważniejszym pytaniem jest „czego chcę?”, zabieramy sobie możliwość nawigacji. Odpowiadając na nie trywialnie popełniamy podobny błąd który jest udziałem wielu źle zarządzanych firm. Weźmy jedno z poniższych: a. Cokolwiek. b. Coś co już kiedyś widziałem w tej roli. c. Coś co zwykle nam wychodzi. Następnie nazwijmy to celem. Pogratulujmy sobie dobrej roboty. Pal diabli, jeśli mowa o źle zarządzanej firmie. Ale co jeśli okaże się, że w całym swoim życiu zrealizujesz cele wybrane według takiego klucza? Jakie jest prawdopodobieństwo, że będziesz czuł(a) satysfakcję?

Pozdrawiam

Przemek

Reklamy

From → Uncategorized

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: