Skip to content

Duma w pracy managerskiej.

Grudzień 29, 2014

Poczucie bycia dumnym z własnego dzieła, jest jednym z istotniejszych składników satysfakcji z pracy. A pewnie i szerzej – satysfakcji w życiu.

Pamiętam jako dziecko, gdy udało mi się zrobić plastelinowego potwora, który wyglądał tak dobrze, że aż chciało się nim bawić. Patrzyłem na niego z satysfakcją i dumą i aż mi serce rosło.

Pamiętam kiedy 20 –parę lat później, wraz z kolegami pracowałem nad wykryciem dość poważnego problemu w sieciach telefonii komórkowej. Była i praca po nocach i w weekendy. Był stres i przeciążenie. I poczucie dumy, kiedy napisane przez nas oprogramowanie zaczęło gonić po sieciach na świecie i wykrywać uszkodzony hardware w nadajnikach. Moja rola w tym projekcie nie była kluczowa, ale wystarczająca abym czuł się częścią czegoś istotnego. Byłem dumny.

Duma z wykonywanej pracy jest ważna. I dobra. Oczywiście nie mówię tu o patologii, która powoduje niemożność przyjęcia krytyki efektów naszej pracy, lecz o zdrowym poziomie dumy.

Dziś już nie piszę oprogramowania i nie szukam w nim błędów. Moje własne patche nie rozwiążą żadnego istotnego problemu. Z czego więc może i powinien być dumny manager?

Wielu moich kolegów zapewne, z jadowitą satysfakcją odpowiedziałoby na to pytanie błyskawicznie:

– „jak to z czego? Z tego co robi! Z niczego!”

I niezależnie od niecnych intencji takiej odpowiedzi, trochę w tym słuszności jest. Jeśli pokusić się o odpowiednią interpretację.

Zanim jednak podzielę się swoim przełomowym odkryciem, które zresztą jak to często bywa okazuje się być truizmem i oklepanym frazesem, muszę pokusić się o dopisanie klauzuli. Klauzulą tą zresztą powinienem okraszać większość swoich wpisów.

Poniższe stwierdzenie obrazuje pogląd autora, na dzień 29-12-2014. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów w dowolnym momencie, w funkcji zmian poziomu wiedzy i doświadczenia, a także z innych możliwych przyczyn, bez konieczności ich podawania do publicznej wiadomości. Amen.

A teraz moja złota myśl.

Manager dobry może być dumny z siebie. Ze swoich osiągnięć, umiejętności, a nawet pozycji czy władzy (może to i mało chwalebne, ale często działa w praktyce bez zarzutu).

Manager bardzo dobry, nie powinien być jednak dumny z siebie, lecz z tego czym zarządza.

Zamiast – „patrzcie jaki jestem heros!” mamy więc – „patrzcie jak to pięknie działa!”.

Zależnie od tego jaki jest to rodzaj zarządzania, ubrane w konkretne ramy.

Być dumny z realizowanego projektu. Być dumny z podległych specjalistów. Być dumny z zarządzanych operacji. Z działania organizacji. Być dumny z tego jak kształtuje się firma.

Bycie dumnym to przyjemny stan, do którego chce się wracać. Jeśli więc czuję się dumny, z zarządzanych przeze mnie operacji – będę dążył do tego by powodów do dumy było wystarczająco wiele.

Przy tak ustawionych ramach, ów dumny manager trochę usuwa sam siebie z centrum wszechświata. Taki manewr wymaga oczywiście wystarczająco dobrego poczucia własnej wartości, aby nasze własne ego nie uschło bez brylowania w centrum. Oczywiście też błędem byłoby stracić się zupełnie z oczu. To przekreśliłoby chociażby szansę, na świadomy rozwój własnych umiejętności. Ale w ujęciu o którym piszę, manager bardziej postrzega siebie bardziej jako narzędzie służące czemuś, z czego chce być dumny, niż jako cesarza na tronie którego chwała spływa na świat. Bo w sumie dobry manager powinien świecić jasno, lecz niekoniecznie światłem własnym. Nie ma co lansować się na Słońce. Jeśli jesteś w stanie stworzyć gwiazdę z tego czym zarządzasz, ustawienie się w roli wspierającego satelity jest bardzo satysfakcjonujące.

Z tą górnolotną i nieco zagmatwaną myślą – życzę wszystkim udanego roku 2015go. Roku w którym niewątpliwie znajdziemy wszyscy wiele powodów do dumy.

Pozdrawiam

Przemek

Advertisements
One Comment
  1. Rosomak permalink

    Jestem jasno świecącym przykładem na to, że bardzo dobry LM vel satelita vel Przemek Grąbka może stworzyć z kogoś gwiazdę.
    I w nosie mam, jak patetycznie i chełpliwie to brzmi 🙂

    Właśnie zaczynam nowy rozdział w moim zawodowym życiu. Przemku – dzięki za wpływ, jaki na to miałeś. Bo to, że miałeś, jest pewne. I możesz być z siebie dumny. Teraz ja się będę uczyła, jak to jest być satelitą. Mam z kogo brać przykład.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: