Skip to content

Zmiana barw.

Luty 2, 2016

„Są takie chwile w życiu żółwia, że musi dać komuś w mordę” napisał kiedyś na jednym ze swoich satyrycznych rysunków Andrzej Mleczko. I jakoś ten tekst, choć nie do końca adekwatny do wielu sytuacji, nieustannie kojarzy mi się ze zmianą. Z momentami w których człowiek kończy proces inkubacji swojej decyzji, podnosi się z fotela, mówiąc „ no dobra, trzeba się za to zabrać” i zaczyna wprowadzać ją w życie. Bo są takie chwile, kiedy czujesz, że to już czas.

Dla mnie przyszedł moment, w którym postanowiłem pracować dalej pod inną banderą. Z moim poprzednim pracodawcą współpracowałem przez dziewięć lat. To kawał czasu. Ogromnie dużo zawdzięczam firmie i ludziom z którymi bezpośrednio się zetknąłem. To tam nastąpiła moja transformacja ze świeżo upieczonego inżyniera, bez jasnego pomysłu na zagospodarowanie swoich umiejętności i pokonanie swoich słabości, na managera, kroczącego dość pewnie wśród meandrów świata high-tech. Z człowieka, który nie jest pewien, czy nie został zatrudniony przez przypadek, w człowieka który dość dobrze rozumie jaką wartość wnosi. Oczywiście to przede wszystkim moja własna praca pozwoliła mi na tę transformację, tak jak motyl musi o własnych siłach wyleźć z kokonu. Ale głupotą byłoby, przypisywać jedyną zasługę sobie – motyl też ma szczęście, że przyszło mu się przepoczwarzać akurat na tym liściu, na którym nic go nie zeżarło. Ja dziewięć lat temu miałem to szczęście, że trafiłem na dobry liść. Mimo iż wtedy oczywiście nie mogłem o tym wiedzieć.

Wczoraj rozpocząłem nowy etap swojej drogi, na nowym dla mnie liściu. Innym. Rzecz która dla świata zewnętrznego może wydawać się niezbyt istotna, dla mnie personalnie była wielką zmianą. Wiele czasu poświęciłem myśleniu. Wiele kilometrów zrobiłem, kręcąc się pozornie bez celu i trawiąc ten temat. Wiele zapewne Juli energii spaliły moje szare komórki. Efekt jednak tych przemyśleń można sprowadzić do dość prostych dwóch zdań.

– Jeśli czujesz, że przyszedł ten moment w życiu żółwia – po prostu weź temat za bary. Nie ma co tego trawić zbyt długo. W życiu żółwia są takie chwile.

– Nie zapominaj co zawdzięczasz liściowi. Poświęć chwilę, na przemyślenie co by było, gdybś trafił inaczej?

– Pamiętaj, że to transakcja wiązana. Korzystaj z liścia, ale dbaj też o to, żeby liść miał z Ciebie korzyść. Niech dzięki Tobie stanie się lepszym liściem.

– Każdy liść ma jakąś skazę. Jakiegoś parcha. Jakąś mszycę. Jeśli będziesz się koncentrować na tych aspektach, znajdziesz je. I będą psuć Twój komfort obcowania z liściem. Nie ma sensu myśleć o tych aspektach. Pamiętaj jakie ogólne korzyści płyną z obecności liścia. Nie tylko dla Ciebie.

– Jeśli chcesz zmienić liść, bo Twój jest do niczego w porównaniu z innymi, ma owe wspomniane mszyce, parchy i jeszcze ptak na niego narobił, to usiądź z powrotem, weź głęboki wdech i zastanów się nad sobą, bo z dużym prawdopodobieństwem, jest to problem z Tobą, a nie z liściem. Jeśli masz nawyk koncentrowania się na takich rzeczach, to ten nawyk nie przejdzie Ci również na nowym liściu.

 

Pozdrawiam serdecznie wszystkie motyle, poczwarki, larwy, liście i wszystko inne.

Pozdrawiam

Przemek

 

Advertisements

From → Uncategorized

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: